Zbliża się wydarzenie, czyli oferta PZU. Warto przyjrzeć się temu chociaż z daleka.
PZU w poprzednich latach było zdecydowanym liderem rynku. Zyski przez wiele lat były akumulowane. Blokowano wypłatę dywidendy, które to działanie prasa oceniała jako restrykcje wobec przeżywającego kłopoty finansowe Eureko. Działanie to dało rezultaty, gdyż zawartą ugodę można uznać jako wyjątkowe i niespodziewane ustępstwo holendrów. Zakumulowane zyski, to prawie 13 mld zł. Jednak, jeśli podzielimy te zyski przez ilość lat, wówczas osiągnięte rezultaty należy ocenić jako mizerne. Zysk za ostatni rok wyniósł 3,76 mld zł. Wyniki ubezpieczycieli w znacznym stopniu zależą od oceny zawiązanych rezerw. W tej branży wycena ta podlega w znacznym stopniu od uznaniowości. Od 3 lat zauważamy powstawanie znacznej konkurencji w branży. Zanotowaliśmy znaczną ekspansję konkurencji zagranicznej która rośnie w postępie geometrycznym. Ubezpieczając samochód prawie 2 lata temu osiągnąłem w innej firmie drastyczny upust w stosunku do oferty danej mi przez PZU. Chciałbym ubezpieczać się w polskiej firmie, lecz zaoferowane warunki nie dały mi wyboru. Zakumulowane zyski lokowane w racjonalny sposób musiały spowodować pomnożenie kapitału. Jednak to się już skończyło. Nie ma kasy. Teraz trzeba myśleć prawdopodobnie o niewielkim kredytowaniu. Po wypłacie dywidendy, oraz zsumowaniu zysku za ubiegły rok, kapitały PZU są wyceniane na 12 mld zł. Takie dane podają media. Nie wiem, czy wynoszą właśnie tyle, gdyż bilansu firmy nie widać. Takie kapitały są zdecydowanie małe w stosunku do skali prowadzonej działalności. Wystarczy wspomnieć, że kapitał własny Pekao wynosi 17,967 mld zł, czyli jest o 50% wyższy. Wynika z tego, że wartość księgowa akcji PZU wynosi około 139 zł. Warto nadmienić, że PZU planuje restrukturyzację. Planują zwolnić kilka tysięcy ludzi. Firma która się rozwija nie zwalnia ludzi. Prawdopodobnie mamy do czynienia z kurczącym się rynkiem. Nie wiadomo, czy będzie to proces systematyczny i długotrwały, tak jak w przypadku Agory, czy szybki i drastyczny. Czy walka konkurencyjna, oraz dramatyczny wypływ gotówki w postaci dywidendy pozwoli osiągać zyski?Jakie będą koszty restrukturyzacji i w którym kwartale będą zaciągnięte rezerwy na ten cel?
Niedawno widziałem wywiad z prezesem. Mówił o ewentualnych przejęciach, czyli istnieje mania wielkości. Sugerował, że firma ma możliwość(między innymi) kredytowania przejęć nawet do 4 mld euro (15 mld zł). Trzeba mieć nadzieję, że ten koszmar się nie spełni.
Na ile zostaną wycenione akcje? Wiele lat temu, gdy pracownikom przydzielono akcje, pierwsze transakcje odbyły się po 155 zł. Ci co sprzedali osiągnęli najwyższe profity. Pieniądze te ulokowane
w równie ryzykowne instrumenty mogły dać profity, o których obecni akcjonariusze mogą tylko marzyć. Obecnie transakcje odbywają się w przedziale 370-390 zł. Nie przypuszczam, aby ta cena nie obejmowała dywidendy. Dla porównania podam, że 3 tygodnie przed ofertą Synthosa transakcje przeprowadzano po 17 zł, a w ofercie publicznej sprzedano po 37 zł. Na ile więc mogą być wycenione akcje PZU? Prawdopodobnie po 500 poszłyby jak woda. Prezes wycenił wartość firmy nawet na 48 mld, czyli 550 zł/akcję.
Mówi się o cenie 300 zł. Byłaby to jednak bardzo nierozważna decyzja. Wiadomo, że jeśli cena zostanie ustalona na 292 zł, to Eureko nie ma prawa głosu. Ktoś stwierdził, że będzie to największa firma na giełdzie. Na początek zajmie 3 pozycję, lecz w perspektywie lat spadek poza WIG5 jest raczej oczekiwany.
Czy należy zatem akcje kupić?
Ocena przedstawiona powyżej nie może być przeszkodą. Jest to mglista alternatywa. Teraz mamy do czynienia z realnymi wynikami spółki osiąganymi w chwili obecnej. Można spodziewać się zleceń znacznie powyżej 300 tyś inwestorów. Wszelkie fundusze wejdą mocno w ofertę i jedynym oczekiwaniem będzie, aby przydzielono im dużo akcji. System sprzedaży, gdzie można złożyć zlecenie jedynie na 10 000 zł nie generuje kosztów kredytowania. Wystarczy wziąć dwa debety po 10 000zł na rodzinę. Podam dla przykładu kalkulację kosztów debetu według warunków jakie oferuje mój bank. Dziesięciodniowy debet 10 000 zł daje odsetki 37 zł. Dwa debety to 74 zł, czyli koszt niewielki. Jednak będą redukcje.
Co poniektórzy uchylili rąbka tajemnicy. Sugeruje się, że drobni dostaną pulę 6 mln akcji, czyli poniżej 2 mld zł. Ze SP dochodzą głosy, że pula może być zwiększona o dalsze 5%. Można ocenić, że dla funduszy emerytalnych przydzielona będzie pula poniżej 1 mld. To tylko wstępna prognoza,gdyż niektórzy straszą, że PZU może zapełnić portfel funduszy emerytalnych nawet pod 40% aktywów. Wszystko wskazuje jednak, że w portfelu OFE PZU będzie spółką jedną z wielu.
Jestem zdania, że ustalona cena będzie wynosić dokładnie 292 zł. Cena została wynegocjowana po analizie dwóch dużych instytucji:Goldman Sachs wynajęty przez Eureko i Nomura ze strony SP. Podniesienie ceny do 300 zł oznaczałoby darowiznę ponad 151 mln zł dla Eureko. Naraziło by to SP na ataki. Jeśli przejdzie cena minimalna, to może być to duży prezent dla drobnych inwestorów. Nasuwa się analogia do sytuacji ze sprzedaży Banku Śląskiego. Tam podobnie cena sprzedaży wyznaczona była kilka miesięcy wcześniej, a w tym czasie indeksy poszły do góry, co bardzo uatrakcyjniło ofertę.
Jednak jest pewien element, który należy podkreślić. Negocjacje z Eureko prowadzono w okresie, gdy giełda wstawała z kolan. Efekt jest taki, że porażkę z przed wielu lat przekuwa się obecnie w niesamowity sukces. Jeśli cena zostanie ustalona na minimalnym poziomie, to można to określić jednym zdaniem:Koniec świata.
Życzę zysków
topol2
czwartek, 8 kwietnia 2010
czwartek, 1 kwietnia 2010
Dlaczego nie mieliśmy recesji?
Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Wielkość obecnie wydawanych środków unijnych daje roczną wartość oczekiwaną na poziomie 20 mld zł. Łącznie ze środkami własnymi firm daje wielkość 30 mld zł. Czyli jest to blisko 3% PKB. To ściąga kapitał obcy, który dokłada około 2% PKB. Czyli mamy 5% PKB za friko. Znaczną wielkość tych środków absorbują firmy giełdowe. Są to wielkości znacznie większe w porównaniu z firmami z poza tego kręgu. Są symptomy ożywienia. Najlepsze dane winny być w lecie i wtedy może dojść do korekty. To jest tylko moje pesymistyczne nastawienie, gdyż z natury jestem ostrożny.
O trendzie nie ma sensu dyskutować, gdyż jest to niepotrzebne bicie piany. Obecnie najważniejszym tematem są wybicia. Zaczynają mieć znaczenie firmy, których los jest sciśle związany z dobrą koniunkturą, również koniunkturą na giełdzie. Dzisiaj mogły zaskoczyć obroty. Ujawniła się podaż. Może jest to związane z tym, że po dobrym otwarciu oczekiwano spadków. Nadchodzi jeden z bardziej pogodnych miesięcy.
Ale najważniejszym tematem są Święta.
Życzę wszyskim Wesołych Świąt.
topol2
O trendzie nie ma sensu dyskutować, gdyż jest to niepotrzebne bicie piany. Obecnie najważniejszym tematem są wybicia. Zaczynają mieć znaczenie firmy, których los jest sciśle związany z dobrą koniunkturą, również koniunkturą na giełdzie. Dzisiaj mogły zaskoczyć obroty. Ujawniła się podaż. Może jest to związane z tym, że po dobrym otwarciu oczekiwano spadków. Nadchodzi jeden z bardziej pogodnych miesięcy.
Ale najważniejszym tematem są Święta.
Życzę wszyskim Wesołych Świąt.
topol2
Etykiety:
Komentarz ogólny
sobota, 27 marca 2010
Chiny
Proponuję zwrócić uwagę na fakt, którego nikt nie skomentował. 19 marca, w dniu wygasania instrumentów pochodnych w ostatniej godzinie obroty wyniosły 3,2 mld zł. Instytucja którą podejrzewano o manipulację dokonała obrotu o wartości 0,58 mld , czyli niewiele. Kto więc zrobił obroty na pozostałe 2,6 mld zł? Podejrzewam, że zarówno OFE jak i TFI mają zakaz przyłączania się do pompowania rynku. Fundusze wszelakie są dla ich właścicieli żyłą złota i w głowie się nie mieści aby ich udziałowcy pozwolili swoim zarządzającym na jakąś aferę, co mogłoby skutkować nawet utratą koncesji.
Czy nie mamy do czynienia z wykorzystaniem tego zwiększonego obrotu na wejście w rynek? Każdy chyba widzi, jak wiele wielkich graczy jest zainteresowanych naszym rynkiem. Ciekawe jest to, że wszyscy uczestnicy spodziewają się od dawna korekty, czyli zmniejszają pozycje. Kto więc kupuje? Kupują ci, którzy są całkowicie niewidoczni i muszą mieć duży kapitał, skoro zbierają całą podaż.
Jeden rzut oka na rynek chiński przez pryzmat giełdy w Szanghaju- B-Shares. Jest to szczególna giełda, gdyż została stworzona tylko z myślą o inwestorach zagranicznych i sami Chinczycy nie mają zezwolenia na inwestowanie na tej giełdzie. Handlują tam duże instytucje i gracze zachodnich rynków. Nie można więc podejrzewać, że rynek jest napompowany przez nieświadomych miejscowych graczy.
Jak można zauważyć na wykresie, rynek jest całkowicie nieskorelowany z rynkami światowymi. Największe wzrosty miały miejsce w latach 2000-2001, czyli w okresie kiedy na świecie panowała bessa. Natomiast spadki zakończyły sięz początkiem 2006, czyli w momencie, kiedy hossa na świecie była w pełnym biegu. Zielona linia, to poziom 240 pkt, jaki został wyznaczony w maju 2001, czyli 9 lat temu. Wtedy prawdopodobnie mieliśmy do czynienia z przewartościowaniem rynku. Obecny poziom indeksu B-Shares jest prawie taki sam. Czy coś zmienilo się od maja 2001? Troszkę. PKB Chin wzrósł w tym czasie prawie trzykrotnie. Zwracam uwagę, że gdy my mamy 5% wzrost PKB, to nasze firmy giełdowe z reguły notują wzrost przychodów ponad 30%. Ile więc urosły w tym czasie chińskie firmy? 10,20 razy?
Indeks B-Shares jest natomiast na tym samym poziomie co 9 lat temu. Jak długo to potrwa? Czy sprężyna nie jest dostatecznie napięta?
Czego należy oczekiwać za 5 lat? PKB Chin winien w tym czasie wzrosnąć o 100%. To nie jest prognoza. To jest fakt, którego w żaden sposób nie da się uniknąć. Są jeszcze Indie.Będą zawirowania na rynku towarowym. Istnieje możliwość wystąpienia wielkich baniek spekulacyjnych, szczególnie na rynku miedzi, gdzie cykl inwestycyjny w zwiększenie produkcji jest niesamowicie długi. Proszę zwrócić uwagę, że jeden niewielki czynnik, czyli susza w Indii spowodowała spekulacyjny trzykrotny wzrost cen cukru. Teraz jednak cena dochodzi do realnego poziomu.
Dziwi zatem fakt, że świat jest ślepy i nikt w chwili obecnej nie myśli o rozwiązaniu problemów, które są nieuniknione za parę lat. Aż strach pomysleć, jakie problemy mogą się narodzić.
Na rynku walutowym szykuje się zmiana trendu na parze Eu/$. Obecne niewielkie odbicie prawdopodobnie przerodzi się w trwały trend wzmocnienia euro.
Ponownie zwracam uwagę, że jedynie twarde inwestowanie bez strachu o korektę daje właściwe rezultaty. Przecież od maja, czyli od momentu kiedy ciągle głosi się korektę, można było osiągnąć największe zyski.
Tego życzę wszyskim
topol2
Czy nie mamy do czynienia z wykorzystaniem tego zwiększonego obrotu na wejście w rynek? Każdy chyba widzi, jak wiele wielkich graczy jest zainteresowanych naszym rynkiem. Ciekawe jest to, że wszyscy uczestnicy spodziewają się od dawna korekty, czyli zmniejszają pozycje. Kto więc kupuje? Kupują ci, którzy są całkowicie niewidoczni i muszą mieć duży kapitał, skoro zbierają całą podaż.
Jeden rzut oka na rynek chiński przez pryzmat giełdy w Szanghaju- B-Shares. Jest to szczególna giełda, gdyż została stworzona tylko z myślą o inwestorach zagranicznych i sami Chinczycy nie mają zezwolenia na inwestowanie na tej giełdzie. Handlują tam duże instytucje i gracze zachodnich rynków. Nie można więc podejrzewać, że rynek jest napompowany przez nieświadomych miejscowych graczy.
Jak można zauważyć na wykresie, rynek jest całkowicie nieskorelowany z rynkami światowymi. Największe wzrosty miały miejsce w latach 2000-2001, czyli w okresie kiedy na świecie panowała bessa. Natomiast spadki zakończyły sięz początkiem 2006, czyli w momencie, kiedy hossa na świecie była w pełnym biegu. Zielona linia, to poziom 240 pkt, jaki został wyznaczony w maju 2001, czyli 9 lat temu. Wtedy prawdopodobnie mieliśmy do czynienia z przewartościowaniem rynku. Obecny poziom indeksu B-Shares jest prawie taki sam. Czy coś zmienilo się od maja 2001? Troszkę. PKB Chin wzrósł w tym czasie prawie trzykrotnie. Zwracam uwagę, że gdy my mamy 5% wzrost PKB, to nasze firmy giełdowe z reguły notują wzrost przychodów ponad 30%. Ile więc urosły w tym czasie chińskie firmy? 10,20 razy?
Indeks B-Shares jest natomiast na tym samym poziomie co 9 lat temu. Jak długo to potrwa? Czy sprężyna nie jest dostatecznie napięta?
Czego należy oczekiwać za 5 lat? PKB Chin winien w tym czasie wzrosnąć o 100%. To nie jest prognoza. To jest fakt, którego w żaden sposób nie da się uniknąć. Są jeszcze Indie.Będą zawirowania na rynku towarowym. Istnieje możliwość wystąpienia wielkich baniek spekulacyjnych, szczególnie na rynku miedzi, gdzie cykl inwestycyjny w zwiększenie produkcji jest niesamowicie długi. Proszę zwrócić uwagę, że jeden niewielki czynnik, czyli susza w Indii spowodowała spekulacyjny trzykrotny wzrost cen cukru. Teraz jednak cena dochodzi do realnego poziomu.
Dziwi zatem fakt, że świat jest ślepy i nikt w chwili obecnej nie myśli o rozwiązaniu problemów, które są nieuniknione za parę lat. Aż strach pomysleć, jakie problemy mogą się narodzić.
Na rynku walutowym szykuje się zmiana trendu na parze Eu/$. Obecne niewielkie odbicie prawdopodobnie przerodzi się w trwały trend wzmocnienia euro.
Ponownie zwracam uwagę, że jedynie twarde inwestowanie bez strachu o korektę daje właściwe rezultaty. Przecież od maja, czyli od momentu kiedy ciągle głosi się korektę, można było osiągnąć największe zyski.
Tego życzę wszyskim
topol2
Etykiety:
Komentarz ogólny
środa, 24 marca 2010
Wydarzenia
Parę słów o PKO BP. Dlaczego o PKO? To będzie poniżej:
Najpierw trzeba wyliczyć na ile inwestorzy wyceniają koncesje Petrolinwestu. Zgodnie z raportem rocznym, zobowiązania Petrolinwestu wynoszą około 750 mln zł. Głównie są to kredyty. W marcu 2010 zobowiązania powiększono o około 300mln zł. Do tego należy dodać wartość rynkową akcji. Sumarycznie wartości te winny być pokryte przez wartość koncesji na wydobycie, gdyż dane z działalności gospodarczej należy co najmniej pominąć. Można wyliczyć, że inwestorzy spodziewają się wartości perspektywicznej tych koncesji na 1,5 mld zł. Teraz właśnie wkroczył Total. Przejmują prawie 50% interesu za darmo. Interesu, w który wpakowano miliardy. Oczywiście, musiało być to uznane za pełny sukces. Aż ciśnie się na język stwierdzenie: jaka piękna katastrofa! Sukces jest, gdyż może odroczyć wyrok o wiele tygodni. Są jednak warunki do spełnienia. Zagraniczna instytucja, która udzieliła kredytu walutowego 116 mln zł( oprocentowane w skali 19,6% !!!!)posiada zastaw na złożach OTG. Umowa z francuzami wejdzie w życie, jeśli zastaw będzie zwolniony. Chciałem zapytać: dlaczego zastaw mieliby zwolnić? Czy te 116 mln mają olać? Kto da im inny zastaw? Czy to porozumienie jest realne?
Jeśli Total rozpocznie wiercenie, to efektów można się spodziewać po wielu, wielu latach. Być może będzie to kilkanaście lat. Zobowiązania Petrolinvestu przekroczyły prawdopodobnie 1 mld zł.
Roczne odsetki gigantyczne. Za 2009 spółka wykazała straty ponad 400 mln zł. Jednak w tym roku straty mogą być co najmniej wielkie.. Śnieżna kula narasta. A zyski? O zyskach może marzyć jedynie Total.
Dlaczego PKO BP? Udzielił Petrolinvestowi niecałe 300 mln kredytu. Część tego kredytu refinansował BGK. Posiadają zastaw na aktywach głównego akcjonariusza. Niestety, ja nie wiem na jakich aktywach. Jeśli jest to Bioton to mogą być niezłe igrzyska.
Trzeba teraz wspomnieć, jak gigantyczne pieniądze wpakowali akcjonariusze na powstanie firmy, jak gigantyczne pieniądze pompuje się w kupno tych akcji na każdej sesji. Dlatego należy zaapelować do inwestorów, aby dali żyć swoim rodzinom. Hazard ma swoje granice.
Nie wiem, czy gdziekolwiek nie pomyliłem się w kalkulacji, gdyż moje wnioski wynikają z oględnej analizy raportu. Ten tekst nie może być rekomendacją, lecz jedynie inspiracją do analitycznego myślenia. Jednak moje przekonania są jednoznaczne.
Zacząłem obserwację Midasa. Można myśleć, że fundusz działa kiepsko. Zadłużenie. Kto je spłaci w kontekście działalności funduszu? Jednak Centernet wyrasta na giganta. Porównując wyniki skonsolidowane i jednostkowe można wierzyć w Centernet. Dlatego zdziwienie mógł wywołać fakt, że oddają Centernet za 17,6 mln akcji Mediatela. Tym samym, jedną akcję Mediatela można by wycenić na 35 zł. To tylko pozory. Powstał tandem:Centernet, Mediatel, Magna. Magna ma koncesję na telewizję komórkową. Czy powstanie silny tandem?
W swojej wycenie rynek mówi, że zdecydowanie nie powstanie.
A ja jednak myślę inaczej i do tego myślenia podchodzę najbardziej ostrożnie.
Pozdr
topol2
Najpierw trzeba wyliczyć na ile inwestorzy wyceniają koncesje Petrolinwestu. Zgodnie z raportem rocznym, zobowiązania Petrolinwestu wynoszą około 750 mln zł. Głównie są to kredyty. W marcu 2010 zobowiązania powiększono o około 300mln zł. Do tego należy dodać wartość rynkową akcji. Sumarycznie wartości te winny być pokryte przez wartość koncesji na wydobycie, gdyż dane z działalności gospodarczej należy co najmniej pominąć. Można wyliczyć, że inwestorzy spodziewają się wartości perspektywicznej tych koncesji na 1,5 mld zł. Teraz właśnie wkroczył Total. Przejmują prawie 50% interesu za darmo. Interesu, w który wpakowano miliardy. Oczywiście, musiało być to uznane za pełny sukces. Aż ciśnie się na język stwierdzenie: jaka piękna katastrofa! Sukces jest, gdyż może odroczyć wyrok o wiele tygodni. Są jednak warunki do spełnienia. Zagraniczna instytucja, która udzieliła kredytu walutowego 116 mln zł( oprocentowane w skali 19,6% !!!!)posiada zastaw na złożach OTG. Umowa z francuzami wejdzie w życie, jeśli zastaw będzie zwolniony. Chciałem zapytać: dlaczego zastaw mieliby zwolnić? Czy te 116 mln mają olać? Kto da im inny zastaw? Czy to porozumienie jest realne?
Jeśli Total rozpocznie wiercenie, to efektów można się spodziewać po wielu, wielu latach. Być może będzie to kilkanaście lat. Zobowiązania Petrolinvestu przekroczyły prawdopodobnie 1 mld zł.
Roczne odsetki gigantyczne. Za 2009 spółka wykazała straty ponad 400 mln zł. Jednak w tym roku straty mogą być co najmniej wielkie.. Śnieżna kula narasta. A zyski? O zyskach może marzyć jedynie Total.
Dlaczego PKO BP? Udzielił Petrolinvestowi niecałe 300 mln kredytu. Część tego kredytu refinansował BGK. Posiadają zastaw na aktywach głównego akcjonariusza. Niestety, ja nie wiem na jakich aktywach. Jeśli jest to Bioton to mogą być niezłe igrzyska.
Trzeba teraz wspomnieć, jak gigantyczne pieniądze wpakowali akcjonariusze na powstanie firmy, jak gigantyczne pieniądze pompuje się w kupno tych akcji na każdej sesji. Dlatego należy zaapelować do inwestorów, aby dali żyć swoim rodzinom. Hazard ma swoje granice.
Nie wiem, czy gdziekolwiek nie pomyliłem się w kalkulacji, gdyż moje wnioski wynikają z oględnej analizy raportu. Ten tekst nie może być rekomendacją, lecz jedynie inspiracją do analitycznego myślenia. Jednak moje przekonania są jednoznaczne.
Zacząłem obserwację Midasa. Można myśleć, że fundusz działa kiepsko. Zadłużenie. Kto je spłaci w kontekście działalności funduszu? Jednak Centernet wyrasta na giganta. Porównując wyniki skonsolidowane i jednostkowe można wierzyć w Centernet. Dlatego zdziwienie mógł wywołać fakt, że oddają Centernet za 17,6 mln akcji Mediatela. Tym samym, jedną akcję Mediatela można by wycenić na 35 zł. To tylko pozory. Powstał tandem:Centernet, Mediatel, Magna. Magna ma koncesję na telewizję komórkową. Czy powstanie silny tandem?
W swojej wycenie rynek mówi, że zdecydowanie nie powstanie.
A ja jednak myślę inaczej i do tego myślenia podchodzę najbardziej ostrożnie.
Pozdr
topol2
Etykiety:
Komentarz ogólny,
Spółki
sobota, 20 marca 2010
Istotne rzeczy, czyli trochę historii.
Myślę, że historia ma teraz znaczenie. Zachowania ludzi nie zmieniają się od wieków. W czerwcu 1992 r po 2-miesięcznej obserwacji, zafascynowałem się giełdą. Otworzyłem rachunek. W tym momencie spotkałem w biurze maklerskim pewnego pana, który zlecał sprzedaż wszystkich akcji. Zapytałem go, czy warto, bo ceny są horrendalnie niskie. Odpowiedział mi, że on to obserwuje od początku i wie na pewno, że to będzie spadało zawsze. Wtedy właśnie rozpoczął się wzrost, który w konsekwencji wywindował Wig z poziomu 615 do 20 700. W pierwszych 2 miesiącach spotkałem 2 inwestorów, którzy tak jak ja oczekiwali niesamowitych wzrostów. Co stało się z nimi? Zarobili po 100% i zniknęli z rynku. Ten bardziej rozsądny wybrał pieniądze i kupił sobie Cinqecento. W marcu 1994 zakupiłem w hurtowni 50 książek M. Wojewódki, która doskonale odzwierciedlała sytuację, jaka panuje w szczycie hossy na nowym rynku. Żona pomagała mi, aby robić w tych książkach zakładki i podkreślać to, co jest ważne. Usiłowałem rozdawać te książki darmo. Nagle, okazało się, że ci którzy kierowali się wcześniej moim zdaniem nie chcieli ze mną rozmawiać. Niektórzy przyjęli książkę od niechcenia.
Na samym dnie bessy usiłowałem rozmawiać z ludźmi. Znowu nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Wtedy jeden z nich powiedział mi: to już nigdy nie będzie rosło. Wpłynęło to na mnie, jak płachta na byka.
W każdym szczycie hossy pojawiają się ci sami ludzie, którzy chcą kupić, na ogół długoterminowo. Przetrzymują całą bessę, a gdy występuje pierwszy impuls hossy, już po 7-10% likwidują pozycje „ na zawsze”. To jest niesamowicie niewytłumaczalne. Na samym szczycie wszyscy chcą kupić, a na dnie mamy wyłącznie sprzedających.
Nieraz czytam zdanie:” kiedyś byłem laikiem, ale teraz zdobywam doświadczenie”.
To jest kłamstwo. Jeśli ktoś był mięsem armatnim na początku, to będzie tak zawsze, dokąd nie zacznie pracy od fundamentów. Rynek nikogo nie uczy, rynek ogłupia. Nic się nie powtarza, dlatego nigdy nie można mówić o doświadczeniu.
Jak się zachowują analitycy? Przez pierwszy rok hossy prawie wszyscy mówią, że jest to jedynie krótkotrwałe odbicie. Na ogół oczekują spadku o połowę poniżej poprzedniego dna.
Kieruję się przede wszystkim analizą techniczną NAT. Jednak analiza techniczna nie istnieje bez analizy fundamentalnej. Jeśli ktoś nie analizuje fundamentów, to nie wie dokąd idziemy.
Powtarzam jak mantrę: Nigdy dotąd nie przeżyliśmy tak niesamowitej bessy, kiedy firmy rozwijały się fundamentalnie. W poprzednich bessach, spadek obrotów firm odbywał się przy oprocentowaniu kredytów od 32% w górę. Teraz mamy zdecydowanie mniej, a za 4 lata będziemy pożyczać na 4-5%. To jest motyw główny. Towarzyszy temu niesamowity napływ kapitału. Wspomnę tylko o fakcie, że fundusz emerytalny z Norwegii zainwestował na GPW dopiero 2 mld złotych, a była decyzja, że mieli zainwestować 2 mld USD. To państwowy fundusz, dlatego mamy dane. Myślę, że są setki funduszy emerytalnych, które u nas inwestują, ale nie mają obowiązku informować, gdyż są prywatne, jak prawie wszystkie fundusze emerytalne na świecie.
Czego można oczekiwać?
Usłyszałem kuriozalne zdanie kogoś, który nagle stwierdził, że hossa się kończy. Niesamowite jest to, że wcześniej ani razu nie zauważył, że była hossa. Czyli kończy się coś, co nigdy nie istniało?
Około lata, stanie się faktem, że kryzys przestał istnieć. Oczywiste jest, że prawie wszyscy czekają na dalszy ciąg kryzysu. Naturą kryzysu jest fakt, że nikt go nie widzi. Dlaczego akurat teraz miały by się sprawdzić oczekiwania większości na dalszy ciąg kryzysu?
Lato będzie ujawnianiem niesamowicie dobrych perspektyw. Wtedy właśnie musi być pierońska korekta. Można jednak oczekiwać, że Wig20 nie spadnie poniżej 2 500 pkt.
Ponieważ post nie zawiera żadnych niesamowitych faktów które wystąpiły teraz na rynku, napiszę już za dwa dni.
Pozdr
topol2
Na samym dnie bessy usiłowałem rozmawiać z ludźmi. Znowu nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Wtedy jeden z nich powiedział mi: to już nigdy nie będzie rosło. Wpłynęło to na mnie, jak płachta na byka.
W każdym szczycie hossy pojawiają się ci sami ludzie, którzy chcą kupić, na ogół długoterminowo. Przetrzymują całą bessę, a gdy występuje pierwszy impuls hossy, już po 7-10% likwidują pozycje „ na zawsze”. To jest niesamowicie niewytłumaczalne. Na samym szczycie wszyscy chcą kupić, a na dnie mamy wyłącznie sprzedających.
Nieraz czytam zdanie:” kiedyś byłem laikiem, ale teraz zdobywam doświadczenie”.
To jest kłamstwo. Jeśli ktoś był mięsem armatnim na początku, to będzie tak zawsze, dokąd nie zacznie pracy od fundamentów. Rynek nikogo nie uczy, rynek ogłupia. Nic się nie powtarza, dlatego nigdy nie można mówić o doświadczeniu.
Jak się zachowują analitycy? Przez pierwszy rok hossy prawie wszyscy mówią, że jest to jedynie krótkotrwałe odbicie. Na ogół oczekują spadku o połowę poniżej poprzedniego dna.
Kieruję się przede wszystkim analizą techniczną NAT. Jednak analiza techniczna nie istnieje bez analizy fundamentalnej. Jeśli ktoś nie analizuje fundamentów, to nie wie dokąd idziemy.
Powtarzam jak mantrę: Nigdy dotąd nie przeżyliśmy tak niesamowitej bessy, kiedy firmy rozwijały się fundamentalnie. W poprzednich bessach, spadek obrotów firm odbywał się przy oprocentowaniu kredytów od 32% w górę. Teraz mamy zdecydowanie mniej, a za 4 lata będziemy pożyczać na 4-5%. To jest motyw główny. Towarzyszy temu niesamowity napływ kapitału. Wspomnę tylko o fakcie, że fundusz emerytalny z Norwegii zainwestował na GPW dopiero 2 mld złotych, a była decyzja, że mieli zainwestować 2 mld USD. To państwowy fundusz, dlatego mamy dane. Myślę, że są setki funduszy emerytalnych, które u nas inwestują, ale nie mają obowiązku informować, gdyż są prywatne, jak prawie wszystkie fundusze emerytalne na świecie.
Czego można oczekiwać?
Usłyszałem kuriozalne zdanie kogoś, który nagle stwierdził, że hossa się kończy. Niesamowite jest to, że wcześniej ani razu nie zauważył, że była hossa. Czyli kończy się coś, co nigdy nie istniało?
Około lata, stanie się faktem, że kryzys przestał istnieć. Oczywiste jest, że prawie wszyscy czekają na dalszy ciąg kryzysu. Naturą kryzysu jest fakt, że nikt go nie widzi. Dlaczego akurat teraz miały by się sprawdzić oczekiwania większości na dalszy ciąg kryzysu?
Lato będzie ujawnianiem niesamowicie dobrych perspektyw. Wtedy właśnie musi być pierońska korekta. Można jednak oczekiwać, że Wig20 nie spadnie poniżej 2 500 pkt.
Ponieważ post nie zawiera żadnych niesamowitych faktów które wystąpiły teraz na rynku, napiszę już za dwa dni.
Pozdr
topol2
Etykiety:
Komentarz ogólny
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Zastrzeżenie
Treści zawarte w blogu są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autorów i w żadnym wypadku nie mogą być odebrane w kategorii rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).
Jednocześnie wyrażamy pogląd, iż każda inwestycja winna być oparta o wizję inwestora. Inwestowanie bez takiej wizji naraża na otrzymanie kopa od rynku.
Jednocześnie wyrażamy pogląd, iż każda inwestycja winna być oparta o wizję inwestora. Inwestowanie bez takiej wizji naraża na otrzymanie kopa od rynku.
